18 tyś. lat temu most lodowy łączył Europę z Kanadą. Myśliwi mieli tam łatwy dostęp do tamtejszej zwierzyny. Podróż niewiele różniła się od podróży lądem. Za pomocą lodzi można przybyć z każdego zakątka świata do Ameryki. Naukowcy wierzą, ze testy genetyczne przyniosą odpowiedzi na nurtujące pytania. Genetycy badają DNA pradawnych szczątków oraz współczesnych Indian amerykańskich, by dowiedzieć się jak najwięcej o ich przodkach. Szczególnie interesujące jest DNA mitochondriów. Badania wykazują, że Indianie mają wspólnych przodków nie z Europejczykami, a z mieszkańcami Syberii, ale niektóre szkielety wcale nie należały do ludzi pochodzących z Syberii. Przedmioty znalezione w grobach mówią bardzo wiele o ludziach. Na pewno wiadomo, że pradawni ludzie troszczyli się o zmarłych i wierzyli w życie pozagrobowe. Pierwotnych czaszek Amerykanów jest niewiele, a największa ilość znalezionych czaszek łączy je z Ajnami, tubylczym lodem z Japonii. Badania wskazują że pierwsi Amerykanie przybyli z różnych miejsc na Pacyfiku. Nie było jednego pierwszego Amerykanina. Było ich wielu i być może przybyli z różnych stron świata.
Bolesław Chrobry Po śmierci Mieszka I władzę w państwie polskim przejął Bolesław Chrobry. Syn Mieszka był sojusznikiem cesarza niemieckiego, którego gościł w Polsce w tysięcznym roku na zjeździe nazwanym gnieźnieńskim. Bolesław dążył do zdobycia jak największych terenów. Prowadząc misję chrystianizacji Prus wystąpił w obronie wypędzonego, a później zabitego Wojciecha. Władca wykupił zwłoki Wojciecha za taką ilość złota ile one ważyły. Zwłoki świętego zostały umieszczone w Gnieźnie, do którego przybył cesarz Otton III. Dobre stosunki z Niemcami pozwoliły Chrobremu na podjęcie starań o przyłączenie ziem wschodnich - Grodów Czerwieńskich. Wykorzystując wewnętrzne konflikty w rejonie przedpola Odry zajął Milsko, Łużyce i Miśnię. Dzieje naszych przodków. .
Po uwolnieniu wszelkiego zła z puszki Pandory, Zeus zesłał na świat kolejną swoją karę - powódź. Straszna była to kara dla ludzkości. Tak straszna, że uratować z niej udało się tylko dwóm osobom - Pyrra, będąca córką Epimeteusza oraz Deukalion, który był synem Prometeusza. Dryfowali we dwoje przez siedem dni w kufrze po bezkresnym morzu, które zalewało całą ziemię. Zeus w końcu ulitował się nad nimi i wody opadły, a świat zaczął się na nowo odradzać. Nie było jednak na nim ani jednego człowieka poza tą dwójką. Zeus jednak w ramach nagrody za dzielność tych dwojga ludzi, którzy jako jedyni nie zmarli przez powódź obiecał spełnić ich jedno życzenie. Deukalion oraz Pyrra narzekali najbardziej na samotność, bowiem byli we dwójkę sami na świecie. Zeus więc kazał rzucać im za siebie kamienie. Z głazów, które rzucał za siebie Deukalion powstawali mężczyźni, a małe kamyki rzucane przez Pyrrę sprawiały, że powstawały z nich kobiety. Tak też świat na nowo zapełnił się ludźmi. Gleba była bardzo żyzna po powodzi, to też niedługo pojawiła się moc bujnych roślin i drzew między którymi znów biegały zwierzęta..